Z Kają pojawiłam się tam na samym początku imprezy, gdy jeszcze nie było za dużo psów - pokazałyśmy się Paluchowym opiekunkom, Kajka dostała trochę "smaczków"i...mojego mocno zestresowanego psa odprowadziłam do domu.
Po południu - zgodnie z obietnicą - pojawiłam się z aparatem, żeby porobić psiakom trochę zdjęć...
Mam nadzieję, że wszystkie te cudowne psiaki szybko znajdą swoje domy!!!!!