Na początek były próby w ogródku...
Potem aparat pojechał ze mną w Bieszczady.....
...i na Kujawy,
A w poprzedni niedzielny poranek, jeszcze przed zajęciami, udało mi się "zdjąć" Krakowskie tuż przed wygaszeniem światełek - to taki widok, który zawsze nastarja mnie pozytywnie , mimo zimy i konieczności wstawania w środku nocy...
Na koniec dwa obrazki robione z Poniatowszczaka.
A wiosną, w ramach Przemkowych zajęć, robiłyśmy z Anią zdjęcia w Parku Dreszera.