sobota, 25 sierpnia 2018
środa, 8 sierpnia 2018
Lipcowe Bieszczady
..... w tym roku wyglądały już raczej jak tak normalnie w końcówce sierpnia : na drogach leżały żółte liście, dojrzewały jabłka w sadach, krzaki obsypały się dojrzałym jeżynami.
Cisna przywitała mnie deszczowo (na przemian lało i padało), więc nie wszystkie plany wycieczkowe udało mi się zrealizować, a i widoki - nawet jeśli przez przypadek nie padało - nie były rewelacyjne. Za to w drodze do schroniska pod Małą Rawką było wyjątkowo pusto
Cisna przywitała mnie deszczowo (na przemian lało i padało), więc nie wszystkie plany wycieczkowe udało mi się zrealizować, a i widoki - nawet jeśli przez przypadek nie padało - nie były rewelacyjne. Za to w drodze do schroniska pod Małą Rawką było wyjątkowo pusto
Wycieczkę do Rabskiej Doliny tez trochę pokrzyżowała potężna ulewa, ale i tak było co podziwiać.
Trzy tygodnie deszczu sprawiły, że rabski Potok przypominał rwącą rzekę
a wzdłuż fantastycznej ścieżki turystycznej wytyczonej obok drogi rosły dostojne skrzypy
Kiedy dotarłam do punktu widokowego przy kamieniołomie lunęło straszliwie, więc zdjęcia nie do końca oddają koloryt odkrywanych warstw
Kiedy dotarłam do Baligrodu chciałam obejrzeć tamtejszy Kirkut - kilka lat temu był dokładnie oczyszczony i bardzo zadbany, niestety, teraz już tak nie jest...
Wszelkie niedogodności pogodowe wynagradzał mi widok z okna mojego pensjonatu:
No a potem wybrałam się do Łopienki.....
Dziesięć dni szybko minęło, i całe szczęście, że mam jeszcze perspektywę kolejnego wypadu w te okolice.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)