Bazowe życie toczyło sięe powoli......
SMS-ownia działała
Upał rozleniwiał....
Ale huśtawka linowa przy mostku Natkana powstała
Potem się okazało, ze w jarze jest trochę osich gniazd, więc chętnych do zabawy trochę ubyło.
Zbyszka w Cerkwi nie zastałam- akurat był na swoim urlopie.Cerkiew stoi jak stała, na szczęście nikt już żadnych ulepszeń Zbyszkowi nie wprowadził. .....
A tak wygląda brzeg tej dziury....
W tym roku do Łopienki dotarłam wcześniej niż zwykle, na dodatek bardzo ciepłe lato sprawiło, ze poranki nie były tak mgliste jak zwykle...
....ale na poranny spacer zawsze było warto sie wybrać
Gdy padał deszcz - świeciło też słońce.....
Wycieczki na Korbanię i nową wieżę widokową nie udało mi się zrealizować, upał zatrzymał mnie na Hyrczej. Ale i z łąk widoki były jak zwykle....
Po drodze była oczywiście wizyta na cmentarzu
No i na koniec - tradycyjna droga do Łopienki
.....i moja ulubiona Rudbekia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz