czwartek, 26 kwietnia 2012
niedziela, 22 kwietnia 2012
Na Akacjowej...
.....magnolie jeszcze w pełni nie kwitną, choć na to liczyłam.
Ale inne drzewka i kwiatki - i owszem....
Ale inne drzewka i kwiatki - i owszem....
wtorek, 10 kwietnia 2012
piątek, 30 marca 2012
W pracowni...
... powstają różne ceramiczne cuda:
Można też samemu spróbować.
W tym celu należy dobrze wyrobić glinę...
Potem można toczyć na kole...
..... albo dowolnie lepić:
Następny krok to przyozdabianie szkliwem....
... i po wypaleniu można cieszyć się z osiągniętych rezultatów
Wczoraj tylko podglądałam, ale chyba muszę się w to pod okiem Zosi pobawić!
Można też samemu spróbować.
W tym celu należy dobrze wyrobić glinę...
Potem można toczyć na kole...
..... albo dowolnie lepić:
Następny krok to przyozdabianie szkliwem....
Wczoraj tylko podglądałam, ale chyba muszę się w to pod okiem Zosi pobawić!
poniedziałek, 19 marca 2012
sobota, 17 marca 2012
piątek, 9 marca 2012
Bella zwana Belcią
Mijają właśnie trzy lata od chwili, kiedy trafiła do nas z Palucha. Miała to szczęście, że opiekowali się nią wolontariusze współpracujący z Fundacją "Przytul Psa" (http://www.przytulpsa.pl/) , i dzięki temu mogłam znaleźć jej zdjęcia na stronie http://www.psy.warszawa.pl/. Inaczej pewnie trudno było by mi wybrać psiaka spośród tej błagającej o miłość gromady....
Kiedy ją -dzięki pomocy Pani Wiesi, która zawiozła nas do domu i przy okazji zrobiła te zdjęcia - zabierałam z Palucha wyglądała tak:
Belcia to kolejny "schroniskowiec" w naszym domu, pierwsza - Pusia - trafiła do nas jeszcze ze schroniska mieszczącego się na Polu Mokotowskim.
W odróżnieniu od jej poprzedniczek musiała nie mieć złych doswiadczeń z ludźmi, bo kocha prawie (ale "prawie" robi pewną różnicę) wszystkich. Za to psy dzieli na trzy kategorie: wrogów, śmiertelnych wrogów i śmiertelnie śmiertelnych wrogów - do tej ostatniej zaliczamy wszystkie psie sąsiadki z naszej ulicy i okolic. Jest jeszcze jeden kolega - Kubuś, na którego tylko czasmi warczy, i który jej się trochę boi....
Dzisiaj już właściwie bez problemu udaje nam się przejść obok innych psów, nawet gdy to one rozpoczną awanturę, ale początki były baardzo trudne. Konsekwentne działanie i nagrody za dobre zachowanie przyniosły jednak rezultaty.
Poza tym Belcia jest raczej karna, raczej nie narzucająca się i bardzo kochana.
Sporo czasu spędza w ogródku, w którym ubyło nam trochę kwiatów, bo na ścieżkach przelotowych i wzdłuż płotu nie mają żadnych szans na przeżycie.
Uwielbia mieć dużo zabawek, nawet tych, w wersji szczątkowej. Obowiązkowo przynosi jedną z nich na powitanie i domownikom, i gościom. Każdą nową wypuszcza z pyska dopiero w chwili, gdy przestaje piszczeć....

Kiedy ją -dzięki pomocy Pani Wiesi, która zawiozła nas do domu i przy okazji zrobiła te zdjęcia - zabierałam z Palucha wyglądała tak:
Belcia to kolejny "schroniskowiec" w naszym domu, pierwsza - Pusia - trafiła do nas jeszcze ze schroniska mieszczącego się na Polu Mokotowskim.
W odróżnieniu od jej poprzedniczek musiała nie mieć złych doswiadczeń z ludźmi, bo kocha prawie (ale "prawie" robi pewną różnicę) wszystkich. Za to psy dzieli na trzy kategorie: wrogów, śmiertelnych wrogów i śmiertelnie śmiertelnych wrogów - do tej ostatniej zaliczamy wszystkie psie sąsiadki z naszej ulicy i okolic. Jest jeszcze jeden kolega - Kubuś, na którego tylko czasmi warczy, i który jej się trochę boi....
Dzisiaj już właściwie bez problemu udaje nam się przejść obok innych psów, nawet gdy to one rozpoczną awanturę, ale początki były baardzo trudne. Konsekwentne działanie i nagrody za dobre zachowanie przyniosły jednak rezultaty.
Poza tym Belcia jest raczej karna, raczej nie narzucająca się i bardzo kochana.
Sporo czasu spędza w ogródku, w którym ubyło nam trochę kwiatów, bo na ścieżkach przelotowych i wzdłuż płotu nie mają żadnych szans na przeżycie.
Najważnijsze w zyciu naszego psą są: pora karmienia i spacery.....
........więc być czujną, gdy Pani pojawia się w kuchni.
A to nasza ściezka spacerowa:
A potem to już tylko służba.......
.....pieszczoty i słdkie lenistwo.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)


