czwartek, 2 sierpnia 2012

1 sierpnia

Tego dnia od wielu lat odwiedzam Park Dreszera. Ze smutkiem patrzę na co rok mniej liczną grupę powstańców.  I ty bardziej mi przykro, gdy to ich święto znów ktoś zakłóca gwizdami, głupimi komentarzami, a także burzliwymi oklaskami w sytuacjach, które  nic nie mają wspólnego z docenianiem roli i  oddawaniu hołdu tym "dziewczynom" i "chłopakom" - jak mawiał o nich mój Stryj - z Baszty i innych oddziałów powstańczych Mokotowa



















poniedziałek, 30 lipca 2012

W Borsukowinie.....

... było jak zwykle pięknie i miło, ale upał,  a także niezliczona ilość much, komarów i kleszczy nie pozwalała w pełni nacieszyć się lasem - spacerować dawało się tylko głównymi duktami, a i to nie o każdej porze dnia......





Dlatego też trochę czasu poświęciłam kwiatkom i ich licznym lokatorom








wtorek, 17 lipca 2012

W ogrodach BUW

.... odbyła się kolejny raz uroczystość wręczenia dyplomów naszym absolwentom.


W tym roku jednak do naszej dyspozycji pozostawiono  tylko dolną część ogrodów. Może więc dobrze, ze pogoda nie sprzyjała pięknym zdjęciom, bo mniej żal, ze takich widoków już nie udało się sfotografować:




Ale zawsze coś tam do sfotografowania się znalazło....







sobota, 7 lipca 2012

słońcem i deszczem ...

Upał. Aby go przeżyć okna mam szczelnie zasłonięte. I czasami słońce przenika przez zasłony....







A  po deszczu ,,,,,,


czwartek, 28 czerwca 2012

czwartek, 14 czerwca 2012

Znalezione....

Na fali wspomnień o 30 latach Bazy w Łopience  przeszukałam swoje archiwa i oto co znalazłam...

Dla tych , którzy Cerkiew znają tylko w odbudowanej wersji mam moje najstarsze zdjęcia z tych okolic - pochodzą gdzieś z początku lat osiemdziesiątych i są  zrobione ze slajdów - Orwo oczywiście...



Potem już zaczęła się  prawdziwa odbudowa i Cerkiew bardziej przypominała to, co możemy zobaczyć dzisiaj



Któegoś roku do Łopienki zawitała ekipa filmowa, żeby zrealizować  film o Zbyszku, odbudowie Cerkwi, a także o jej byłych mieszkańcach. Było to związane z kolejną wizytą Mikołaja Papińczaka,  na stałe mieszkającego w Kanadzie, z którym bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Mikołaj wykorzystywał każda okazję, aby poopowiadać nam ciekawe historie z życia swojej wsi przed wojną




I jeszcze moje ulubione zdjęcie....