czwartek, 13 września 2012

Poranki....

 ...lubię w Łopience najbardziej.
A ponieważ Złe Łopieńskie nie dawało mi spać - miałam sporo okazji do pooglądania doliny  o tej własnie porze dnia.: w ciszy i spokoju dochodziłam sobie do cerkwi, a w drodze powrotnej podziwiałam kwiatki, pajączki i pajęczyny.....



































piątek, 7 września 2012

Bazowe życie

SBN Łopienka  obchodziła w tym roku trzydziestą rocznicę powstania. Kiedyś była jedną z wielu baz namiotowych firmowanych przez Almatur, zorganizowanych tak, aby przechodząc z jednej do drugiej można było zwiedzić całe Bieszczady. Ale to było w zamierzchłych czasach turystyki plecakowej...
Dzisiaj stanowi pewien unikat, turyści "przechodni" oglądają nas czasem jak skansen, a czasem nawet dzieci straszą, ze jak nie będą grzeczne, to za rok tu przyjadą, a tu przecież nie ma  prądu  i zasięgu.
Nam to zdecydowanie nie przeszkadza.

Obchody nie były huczne, nie były kompletnie zorganizowane, za co wielokrotnie dziękowaliśmy (zaocznie) przedstawicielom Klubu, ale to i tak nie przeszkadzało nam spędzić tam miło czas.






























Tegoroczną nowością było pojawienie się bazowego kota - Stefana, zwanego tez Panem Władeczkiem.

Niewątpliiwą zaletą jego obecności był brak zwierząt futerkowych, co bardzo ułatwiało życie kuchenne.
Cały czas trwały dyskusje, czy kota należy hołubić, czy tez - wręcz przeciwnie - tępić.W pewnym momencie odwiedziła nas -wraz ze swym mało odpowiedzialnym panem -jeszcze pewna koteczka..






Bazowały tez psy:
Niunia


oraz Luna
.
Niuni obecność Stefana nie przeszkadzała, w czasie pobytu Luny miał on prawo przebywać w bazie tylko w czasie gdy ona spała. Co ciekawe, w tym wlasnie czasie uaktywniły sie nasze popielice zamieszkujace kibel, którym  zdaje się Stefan też troche przeszkadzał.....
Nowe były też schody, myjnia i - bardzo przydatny w czasie dziecięcego najazdu - domek na drzewie

niedziela, 2 września 2012

PIOTR

to nasz tegoroczny bazowy Rezydent : pomagał we wszystkich pracach bazowych ( za jego bytności nie miałam szans na rozpalanie w piecu) i - jeśli miał czas, chęć i dobre warunki pogodowe  - rzeźbił.....











Powodzenia, Piotrze!

DZIECI

....był w tym roku w Bazie dostatek.
Bardzo aktualne okazały się słowa piosenki napisanej kiedyś przez  Jolkę i Wujka :
" Za siódmą górą, za siódmym jarem
Łopienka pod Łopiennikiem
Kiedyś jechałeś tutaj z plecakiem
Dzisiaj przyjeżdżaj z nocnikiem"
oraz
"Dzisiaj do kuchni już się nie dopchasz
Inne są gary na blasze
Stul mordę w kubeł i nie podskakuj
Bo WSZYSTKIE DZIECI SĄ NASZE"

I pomyśleć, że wtedy przeszkadzała nam czwórka czy też piątka dzieci - w tym roku w szczycie była ich (swoich i obcych, nie licząc przechodzących)  piętnastka!

Moi faworyci to:

ASIA




Zmilitaryzowany  ŁUKASZ





oraz rodzeństwo: EWA  I  IGNACY - Łopienkowicze w trzecim pokoleniu,  ze względu na brak rówieśników i kłopoty z poruszaniem się może mało aktywni w zabawach ogólnych, ale myślę, ze za jakieś dwa lata to oni będą Bazą rządzić!