Tego dnia od wielu lat odwiedzam Park Dreszera. Ze smutkiem patrzę na co rok mniej liczną grupę powstańców. I ty bardziej mi przykro, gdy to ich święto znów ktoś zakłóca gwizdami, głupimi komentarzami, a także burzliwymi oklaskami w sytuacjach, które nic nie mają wspólnego z docenianiem roli i oddawaniu hołdu tym "dziewczynom" i "chłopakom" - jak mawiał o nich mój Stryj - z Baszty i innych oddziałów powstańczych Mokotowa
No cóż, odchodzą... Ale my pamiętamy.
OdpowiedzUsuń